Jerzy Aulich (1923 - 1994)

Jerzy był synem Gotfryda i Kazimiery z domu Raczyńskiej.
Urodził się 22.01.1923 r. we Lwowie.

 

Metryka Jerzego
 
Jerzuś.


 Do szkoły podstawowej i średniej uczęszczał we Lwowie w latach 1930 - 1941.
Naukę w szkole średniej odbywał w gimnazjum im. Batorego.
 

Jerzy Aulich.

Po zajęciu Lwowa przez wojska niemieckie rozpoczął pracę w Instytucie Weigla we Lwowie, początkowo jako pomoc techniczna, a potem jako laborant przy produkcji szczepionek przeciw tyfusowych. Ze względu na ciężką sytuację materialną dorabiał on też w tym czasie karmiąc w Instytucie wszy. Otrzymywało się za to wynagrodzenie oraz dodatkowe kartki żywnościowe. Dzięki temu po pewnym czasie nasza sytuacja żywnościowa znacznie się poprawiła. Praca w Instytucie miała ponadto tą dobrą stronę, że brat posiadał mocne dokumenty które go chroniły przed wywozem na roboty do Niemiec. To samo było z naszym mieszkaniem, do którego teraz nikt nie kwapił się nikogo dokwaterować. Broniły nas wywieszki na drzwiach mieszkania mówiące, że mieszkanie to jest zagrożone tyfusem, czego Niemcy się panicznie bali i omijali takie mieszkania z daleka.
Po oswobodzeniu Lwowa przez wojska rosyjskie w roku 1944 brat pracował w Zakładach energetycznych. Mimo zdecydowanego sprzeciwu odnośnie wyjazdu przez Witolda oraz ciotkę Jadwigę Raczyńską, którzy uważali wyjazd za zdradę naszego kochanego Lwowa, ojciec mój postanowił wyjechać, głównie dla tego aby ochronić Jerzyka od wcielenia do wojska rosyjskiego. Bowiem decyzja o pozostaniu wiązała się z przyjęciem obywatelstwa ZSRR, a ponieważ Jurek był w wieku poborowym podlegałby przymusowej służbie w tym przypadku w armii rosyjskiej. Po repatriacji do polski w roku 1946 osiedliliśmy się we Wrocławiu gdzie Jerzy rozpoczął studia na Uniwersytecie Wrocławskim, na wydziale prawa.
19 marca 1951 roku ożenił się w Warszawie z Jadwigą z domu Langiewicz urodzoną 13 lutego 1921 roku w Warszawie. Rodzicami Jadwigi był Stefan i Maria z domu Sieradzińska. Równocześnie w tym czasie adoptował Joleńkę, córkę Jadzi z pierwszego małżeństwa urodzoną 31 marca 1949 r. we Wrocławiu.
6 lutego 1956 r. we Wrocławiu urodził im się syn Zbigniew.

 Jadzia z Jerzykiem, Joleńką i Zbysiem

Joleńka była ukochanym dzieckiem Jerzego, zaś Zbysio oczkiem w głowie Jadzi. Naturalnie ponieważ mieszkali oni razem w domu naszych rodziców i pracowali, więc wychowaniem dzieci zajmowała się właściwie moja matka. Tak to było do czasu, aż choroba serca uniemożliwiła jej zajmowanie się dziećmi. Niestety zapracowani rodzice, zbyt mało mieli czasu na zajmowanie się dziećmi, co w znacznym stopniu odbiło się negatywnie na Zbyszku, gdyż Joleńka już była bardziej dorosła i nie wymagała już takiego nadzoru.

Jola Aulich

Jola 15 października 1972 r. wyszła za mąż we Wrocławiu za Andrzeja Mazura urodzonego dnia 5 marca 1951 r. we Wrocławiu. Rodzicami Andrzeja są Tadeusz i Czesława z domu Zubrzycka.
20 czerwca 1984 r. urodził się we Wrocławiu im syn Tomek.
Do szkoły podstawowej i średniej Tomek uczęszczał w latach 1992 - 2004. Po ukończeniu szkoły pracował a od roku 2005 był na krótko studentem Wydziału Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego, które porzucił i zajął się pracą w kiosku spożywczym na placu Grunwaldzkim.

Jerzy pracę zawodową rozpoczął w Banku Polskim.
30 września 1964 r. powołano go na stanowisko dyrektora oddziału NBP w Oławie.
9 sierpnia 1968 r. na stanowisko dyrektora NBP w III O/M we Wrocławiu,
Na tym stanowisku został mu przyznany Srebrny Krzyż Zasługi.
7 kwietnia 1970 r. został powołany na zastępcę dyrektora NBP w oddziale wojewódzkim we Wrocławiu.
W wyniku wyborów do Dzielnicowej Rady Narodowej Wrocław Stare Miasto dnia 2 czerwca 1969 r. został wybrany radnym.
28 grudnia 1971 r. został odznaczony brązowym medalem "Za zasługi dla obronności kraju"                      28 marca 1974 r. został powołany na stanowisko dyrektora NBP w V oddziale we Wrocławiu.
30 stycznia 1975 r. odznaczony został medalem 30. lecia PRL

Jerzy przewodniczy sesji DRN Wrocław Stare Miasto.


 25 lipca 1977 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
 
                                                                       

       Jerzy Aulich.

Był członkiem Towarzystwa Miłośników Lwowa i Towarzystwa Filatelistycznego. Brał udział w szeregu wystaw filatelistycznych, na których otrzymywał szereg nagród.

Wystawa filatelistyczna 1966
 
 Wystawa filatelistyczna 1968 r.
 
 Wystawa filatelistyczna w Krakowie.
 
 
Wystawa filatelistyczna 1969 r.

Pomimo, że opisywane przeze mnie czasy są niezbyt odległe, to niestety jednak wskutek wandalizmu jego syna Zbyszka trudno mi było odtworzyć losy Jerzego.
Spowodowane to było w dużej części i moją winą. Po śmierci Jerzego, aby nie spowodować zadrażnień rodzinnych zwlekałem z żądaniem wydania mi jako obecnego seniora naszych pamiątek rodzinnych, a zwłaszcza dokumentów. Natomiast Jadzia, nie przywiązując większej wagi do tych dokumentów, wszystko przekazała Zbyszkowi, bez mej zgody i wiedzy. Natomiast dla Zbyszka te dokumenty nie stanowiły żadnej wartości, więc spalił je przy porządkowaniu domu po wrocławskiej powodzi, zaś miniatury sprzedał za bezcen, mimo moich kilku propozycji odkupienia ich od niego.
Jerzy miał oprócz wielu osiągnięć też i fatalne nieszczęście, a mianowicie pieniądze zdeponowane przez Solidarność w Banku. Gdy zgodnie z prawem bankowym Solidarność w dniu 3 grudnia 1981 r. wycofała swe pieniądze, chcąc się uchronić przed zablokowaniem ich konta, mój brat Jerzy został natychmiast wyrzucony z pracy, za niepowiadomienie władzy o tym fakcie. Był na tyle naiwny, że nie mieściło mu się w głowie że można po 30 latach nienagannej pracy wyrzucić człowieka, który postąpił zgodnie z obowiązującym prawem bankowym.

Czek na 80 milionów Solidarność

Czek na 80 milionów Solidarności


O sprawie tej 8 maja 2004 r. ukazał się artykuł w dodatku "Plus - Minus" autorstwa Rafała Bubnickiego pt. "Miliony na antresoli" którego krótki wyjątek o przytoczę:
"Kiedy decyzja już zapadła, najważniejszą sprawą było wyczucie odpowiedniego momentu pobrania pieniędzy. Bałem się, żeby nie spóźnić. Nie spałem po nocach - opowiada Józef Pinior. Konieczne było przygotowania w banku oraz zorganizowanie ekipy, która wywiezie i schowa pieniądze. Pinior, z wykształcenia prawnik, do czerwca 1981 r., kiedy został wybrany do władz dolnośląskiej "Solidarności", pracował w Narodowym Banku Polskim jako tłumacz w Wydziale Operacji Zagranicznych. Znał Jerzego Aulicha, dyrektora V Oddziału NBP, gdzie "Solidarność" miała swoje konto. Na przeliczenie i przygotowanie tak dużej kwoty potrzeba było kilku godzin. W roku 1981 organizacje społeczne nie musiały mieć konta. Otworzyliśmy je ze względów bezpieczeństwa. Bank zobligowany wewnętrznymi przepisami powinien przy każdej większej wypłacie zawiadomić milicję. Chodziło o to, aby w tym przypadku od tej zasady odstąpić. Ludzie z banku zachowali się z klasą. Tylko dwie osoby, dyrektor Aulich i naczelniczka wydziału, wiedziały, że pobieramy 80 milionów z konta "Solidarności" - wspomina Pinior"
(Ze swej strony wiem, że aby "opiekun z SB" nie przeszkadzał tej operacji został spity do nieprzytomności przez jednego z zaufanych pracowników brata.)
Jerzy o zwolnieniu swoim dowiedział się z dnia na dzień, najpierw z wieczornego dziennika telewizyjnego. Pozbawienie go pracy i zarobku potrzebnego na utrzymanie rodziny, spowodowało załamanie psychiczne w wyniku którego doznał zawału serca a następnie wywołało silną cukrzycę. Początkowo odjęto mu duży palec u nogi, potem jedna nogę powyżej kolana a następnie trzeba było odjąć drugą nogę. To inwalidztwo jak również ciężka sytuacja materialna oraz poczucie krzywdy niesłusznego wyroku władz spowodowały, że 2 listopada 1992 roku brat mój umarł na atak serca. Nota bene nikt z Solidarności nie zainteresował się losem tego człowieka i jego rodziny, jak również nie doczekał się on podziękowania za ten czyn. Pochowany został we Wrocławiu na cmentarzu parafii Św. Rodziny na Sępolnie. 

Klepsydra Jerzego.
 
 
Grób Jerzego
 
O udziale Jerzego w wydaniu 80 milionów Solidarności, ukazał się 8 maja 2004 r. artykuł w dodatku "Plus - Minus" autorstwa Rafała Bubnickiego pt. "Miliony na antresoli". Powstał również film Waldemara Krzystka pt. "80 milionów". Ponadto ta sprawa jest opisana również w książce autorstwa Rafała Bubnickiego pt "Z Wilna do Wrocławia" - rozmowy z kardynałem Henrykiem Gulbinowiczem.